Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pracownia psychoedukacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pracownia psychoedukacji. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2015

mamy kryzys? naturalnie!

Termin „terapia małżeńska” jest pierwotny i nadal stosowany zarówno w literaturze przedmiotu,
jak i w praktyce. Aby pary pozostające w związku nieformalnym nie poczuły się dyskryminowane,
zaczęto stosować termin „terapia par”, który powoli, ale konsekwentnie zastępuje ten poprzedni.


Każdy związek uczuciowy dwojga – formalny i nieformalny, heteroseksualny i homoseksualny, powstały z miłości czy z rozsądku – przechodzi kilka kryzysów w czasie swojego istnienia. Kryzys tego typu charakteryzuje się ograniczonym czasem trwania oraz wysokim poziomem napięcia u obojga partnerów, co jest przyczyną częstych konfliktów oraz pojawienia się poczucia braku wpływu
i braku nadziei na pozytywne rozwiązanie.  Niektóre pary są w stanie same poradzić sobie
z trudnościami w związku i uznają je za wyzwania rozwojowe z których czerpią naukę. Inne korzystają z pomocy rodziny, przyjaciół lub terapeutów, a jeszcze inne podejmują decyzję o zakończeniu związku, przy czym rozstanie odbywa się albo w miarę spokojnie, „za porozumieniem stron”, albo przez wiele lat toczy się walka pomiędzy już byłymi partnerami.
Jurg Willi, uznawany za twórcę koncepcji koluzji małżeńskiej (choć pojęcie
to w odniesieniu do partnerów pozostających ze sobą w specyficznym, neurotycznym układzie
użył kilkanaście lat wcześniej Henry V. Dicks), wyróżnił cztery ważne fazy rozwoju związku:
tworzenia stabilności pary, rozbudowy i prokreatywności, wieku średniego oraz starości
i zwrócił uwagę, że przy przechodzeniu z jednej fazy do drugiej każda para boryka się z nowym
zadaniem życiowym. Te nowe zadania w połączeniu z koniecznością podejmowania nowych ról
społecznych są zazwyczaj naturalną przyczyną kryzysu w związku małżeńskim lub nieformalnym.
Do kryzysu może doprowadzić również ważne, przełomowe i/lub dramatyczne wydarzenie
(np. zmiana pracy, choroba, śmierć członka rodziny). Tego rodzaju kryzysy są obecne w każdym
związku i mogą być dla niego pożytecznym wyzwaniem jeśli para odkryje ich sens.

Pracownia Psychoedukacji, terapia par i małżeństw
umawianie spotkań pod tel. 509 60 40 06

wtorek, 20 maja 2014

o tzw. "małżeństwach ratunkowych"

Dzisiaj w aspekcie terapii par i małżeństw zapraszam do refleksji nas cytatem Jurga Williego, który w swojej książce pisze:
Są pary, które mają dwie możliwości: chorować i pozostać w małżeństwie, albo być zdrowym i rozwiedzionym. Koluzyjne (czyli patologiczne) uwikłanie jest tak intensywne, że według nich wewnątrz istniejącego małżeństwa będą ciągle powielać dawne wzorce. Jeżeli małżeństwo zostało zawarte w celu udzielenia komuś pomocy w trudnej sytuacji życiowej lub zapewnienia komuś bezpieczeństwa, choroba i społeczne nieprzystosowanie partnera ściśle wiążą się z pełnieniem przez drugiego partnera roli pomocnika i sprawowaniem funkcji kierowniczej (...) Takie małżeństwa ratunkowe są szczególnie oporne na próby terapii, kiedy istnieje mało zdrowych sposobów sprzyjających realizowaniu owocnego partnerstwa, a więc przy dużych różnicach społecznych i różnicach wykształcenia lub różnicach wieku między partnerami.(...) Każdy związek, w którym partnerzy w nierównym stopniu przyczyniają się wzajemnie do swojego dobra i mają wobec siebie nierówne długi wdzięczności (i w którym partnerzy nie mogą czuć się równowartościowi), jest w terapii zagrożony przez następujący w niej rozwój - bo rozwój prowadzi do odrębności partnerów oraz ich emancypacji.
Jurg Willi "Terapia pary"

terapeuta par i małżeństw - kontakt pod numerem 509 60 40 06, Szczecin, www.pracowniapsychoedukacji.pl

niedziela, 23 lutego 2014

Zakochanie? Miłość czy projekcja?

Co nas łączy? Co nas ku sobie popycha? Zakochanie? Miłość a może "projekcja"? na podstawie książki Porażka. Nowa szansa - Grün Anselm OSB
Jest wiele powodów, dla których mężczyzna i kobieta odnajdują się i biorą ze sobą ślub. Przede wszystkim mężczyzna zakochuje się w kobiecie lub odwrotnie, a ukochana osoba odwzajemnia to uczucie. Z biegiem czasu zakochanie przeradza się w miłość, która daje odwagę połączenia się na zawsze. Zdarza się jednak, że zakochani dokonują projekcji wielu swoich nieuświadomionych cech na partnera. Zakochanie zawsze wiąże się z projekcją. Zakochuję się w człowieku, który ma w sobie coś, co wprawdzie jest również we mnie, ale co w sobie zaniedbałem. Podziwiając coś u kogoś, mam nadzieję, że sam będę miał w tym jakiś udział. Moim zadaniem winno być uwolnienie się od projekcji i urzeczywistnienie w sobie samym tego, co jest przedmiotem fascynacji w drugim człowieku. Wtedy z zakochania powstaje miłość. Zakochanie uzależnia od innego człowieka. Miłość czyni wolnym. Wielu ludzi zaniedbuje uczynienie kroku prowadzącego od zakochania do miłości. Gdy zakochanie się kończy, rozpada się związek. Człowiek często nie potrafi sprostać zadaniu uwolnienia się od projekcji i nie rozwija w sobie tych cech, które podziwiał u innego. Zdarza się, że partnerzy nieświadomie powtarzają w związkach swoją przeszłość. Mężczyzna, który nie przyznaje się przed sobą do zbyt silnej więzi z matką, nieświadomie szuka kobiety, która będzie mu ją przypominała. Kobieta, która straciła ojca i zawsze za nim tęskniła, szuka w mężczyźnie jego namiastki. Podstawowe prawo psychologii mówi, że idziemy śladem tych odniesionych w dzieciństwie psychicznych urazów, których sobie nie uświadamiamy, a co za tym idzie, które nie stały się przedmiotem terapii. Szukamy zatem matki, która będzie nas ranić tak samo, jak czyniła to prawdziwa matka. Albo szukamy ojca, który traktuje nas tak samo mało poważnie, jak nasz prawdziwy ojciec, gdy byliśmy dziećmi. Trudno uciec od tego prawa, ale nie jest ono samo w sobie złe. Pojawia się bowiem dzięki niemu szansa innego niż w dzieciństwie podejścia do tych urazów, które teraz kierują zachowaniem naszym lub partnera. Możemy dzięki temu osiągnąć prawdziwą dojrzałość. Niestety, wielu ludzi zatrzymuje się na poziomie powtarzania przeszłości. Nie dostrzega tego, że ich życiem stale kierują wzory wyniesione z dzieciństwa. Przypisują oni winę innym, zamiast pójść drogą wspólnego rozwoju z partnerem. Istnieje też wiele innych powodów, dla których ludzie się szukają i znajdują. Na przykład kobieta, która ma niskie poczucie własnej wartości, podświadomie szuka silnego mężczyzny. Jest zafascynowana jego siłą i pewnością siebie. To daje jej oparcie. Dopiero po upływie dłuższego czasu zauważa, że rzekoma pewność siebie jej męża jest jedynie odwrotną stroną jego ogromnej niepewności oraz nieumiejętności okazywania uczuć i przyznawania się do własnych słabości. Na początku kobieta ta żyje, korzystając z pewności mężczyzny. Stopniowo jednak czuje się coraz bardziej skrępowana i chciałaby uciec z więzienia, do którego udała się dobrowolnie, choć nieświadomie. Chłopak, który nigdy nie zaznał poczucia bezpieczeństwa, znajduje je u swojej dziewczyny. Niestety, jeżeli występuje on stale tylko w roli biorącego, stanie się to kiedyś dla jego dziewczyny nie do zniesienia. Dziewczyna nie może zawsze tylko dawać. Chciałaby także dostawać. I również mężowi nie wystarczy na dłuższą metę doświadczanie od swojej żony tylko matczynych uczuć ciepła i bezpieczeństwa. Chciałby, żeby była ona także partnerką stawiającą mu wymagania. Mężczyzna znajduje kobietę, która go podziwia. To mu pochlebia. Chciałby doświadczać tego podziwu przez całe życie. Już po kilku latach zauważa jednak, że jego żona również go krytykuje i widzi jego słabe strony. Jest rozczarowany. Ożenił się przecież z inną kobietą, z taką, która wynosiła go na tron. Ponieważ on nie chce zejść ze swego tronu, dochodzi do kryzysu. Kobieta jest zafascynowana tym, że mężczyzna ją ubóstwia. Jest pewna, że zawsze pozostanie jej wierny. Po pewnym czasie ma jednak dość tego ubóstwiania. Ma wrażenie, że nie poślubiła mężczyzny, lecz dziecko, które ją podziwia i o które musi się troszczyć tak samo jak o swoje prawdziwe dzieci. Czuje, że nie może żyć samym zachwytem męża. Chciałaby żyć z partnerem, który dawałby jej poczucie bezpieczeństwa. Mężczyźni lub kobiety z "syndromem pomocy" wybierają partnerów, którzy są wewnętrznie słabi. Oni sami są tak zafascynowani własną umiejętnością niesienia pomocy, że pociąga ich właśnie słabość drugiego człowieka. Ta słabość daje im poczucie siły. Mogą się uważać za zbawcę. Wiedzą, że niosą pomoc. To jest archetyp, z którym się identyfikują, choć on ich zaślepia; nie widzą we właściwym świetle ani siebie, ani drugiej osoby. Kiedyś będą żałować ciągłej gotowości niesienia pomocy i zaczną się denerwować słabością partnera. Może się też zdarzyć, że ich partner się rozwinie i pozbędzie słabości. Poczują się wtedy niepewni, ponieważ nie będzie już starego podziału ról. Czasem to kobieta jest silniejsza psychicznie od mężczyzny. Początkowo cieszy się, że wprowadza swojego męża w życie, że stawia mu wyzwania, że mąż jest czuły i robi wszystko, co ona chce i do czego go mobilizuje. Kiedyś jednak konieczność odgrywania roli silnej osoby stanie się dla niej zbyt trudna. Ciężarem okaże się ciągłe kierowanie mężem. Ona też chciałaby otrzymać pomoc, chciałaby mieć równego sobie partnera. Widzi jednak, że jej mąż coraz bardziej cofa się przed wyzwaniami życia, że stale za coś przeprasza i ciągle nie ma własnego zdania. To ją jeszcze bardziej rozwściecza. Czasem partner nieświadomie wykorzystuje drugą osobę. Młoda kobieta potrzebuje męża, ponieważ chce uciec od trudnej sytuacji rodzinnej i rozpocząć własne życie. Mężczyzna potrzebuje kobiety, by opuścić dom lub udowodnić sobie i kumplom, że jest stuprocentowym mężczyzną. Jego żona jest po to, żeby on znaczył coś w oczach innych. Dopiero później zauważa, że wcale nie chodziło mu o tę akurat kobietę, że nie interesował się jej osobowością. Czasem kobieta wykorzystuje pomoc mężczyzny w swoim rozwoju psychicznym. Ma nadzieję, że poprzez związek wydorośleje lub uwolni się od kompleksów. To nie rzeczywista miłość prowadzi tę kobietę do małżeństwa, lecz nieuświadomione pragnienie rozwiązania własnych problemów z pomocą drugiej osoby. W podobny sposób mąż wykorzystuje swoją żonę, mając nadzieję, że dzięki niej uświadomi sobie swoje uczucia, że znajdzie wyjście z depresji. Kiedyś tacy partnerzy przejrzą na oczy i z przerażeniem stwierdzą, że nigdy nie dostrzegali indywidualności i niepowtarzalności wybranych przez siebie osób, ponieważ zawsze patrzyli na nie przez pryzmat własnych celów.
Wiecej w książce: Porażka. Nowa szansa - Grün Anselm OSB - Terapia par - Szczecin - umawianie terapeutycznych  spotkań pod numerem tel. 509 60 40 06  - Pracownia Psychoedukacji

czwartek, 9 stycznia 2014

Kogo wina w związku? Terapia par i małżeństw.

Często obwiniamy partnera lub partnerkę w związku widząc "te straszne winy i zachowania", których - jak nam się wydaje - nie jesteśmy wprost w stanie zaakceptować. A gdzie nasz wkład? Czy dostrzegamy to co jest naszym wkładem w impas w związku, w "nierozwiązywalny" konflikt? W ramach mojego bloga poświęconego Terapii par i Małżeństw zapraszam do przeczytania fragmentu książki Rebeki Serbe. Miłej lektury!

Lista "Wytrzymałam w swoim małżeństwie tak długo, jak byłam w stanie. Nadszedł jednak taki dzień, gdy nie starczyło mi już sił i gdy tylko mój mąż Billy wyjechał do pracy – spakowałam rzeczy, zabrałam naszego 14-miesięcznego synka i odeszłam z domu. Tamten rok był jedynym, gdy mieszkaliśmy w jednym mieście z moimi rodzicami. Prawdopodobnie możliwość ucieczki do taty i mamy uprościła moją decyzję odejścia od Billa. Zapłakana i zła siedziałam z mamą w kuchni. Mama trzymała dziecko, ja zaś szlochając usprawiedliwiałam swój wyczyn. Mama zrobiła mi filiżankę herbaty i powiedziała, że wraz z tatą mi pomogą. Odetchnęłam z ulgą, czując, że są po mojej stronie. - Zanim jednak zostawisz Billa, musisz coś zrobić, - powiedziała mama, a następnie położyła spać mojego synka, wzięła kartkę i długopis i zrobiła pionową linię przez środek kartki. Mama poprosiła mnie, abym napisała po lewej stronie wszystko, co zrobił Billy, a co spowodowało, że nie mogę już z nim żyć. Spojrzałam na podzieloną linią kartkę i myślałam, że po prawej stronie będę musiała wypisać wszystkie zalety swojego męża. Byłam pewna, że lista wad będzie znacznie dłuższa, dlatego ochoczo złapałam długopis i wypełniłam lewą kolumnę. Nie żałowałam atramentu ani papieru. Chciałam jak najszybciej odzwierciedlić na kartce wstrętny obraz mojego nieznośnego męża. Napisałam w lewej kolumnie: Nigdy po sobie nie sprząta. Mało kontaktowy (milczek). O wszystkich jego planach i decyzjach dowiaduję się ostatnia. Zasypia w trakcie mszy w kościele. Wydmuchuje nos i beka przy stole. Nigdy nie kupuje mi ładnych prezentów. Ubiera się niechlujnie i brzydko. Skąpi pieniędzy. Leń (nie pomaga mi w domu). Lista wypełniła całą kartkę. Miałam już więcej niż potrzeba dowodów na to, że żadna kobieta nie jest w stanie żyć z takich monstrum. Z wielkim samozadowoleniem i krzywym uśmiechem spytałam: - A teraz, jak sądzę, chcesz, abym napisała po prawej stronie, jakie Billy ma zalety? - Nie, - odparła mama. – Wiem dobrze, jakie Billy ma zalety. Po prostu proszę cię, abyś w prawej kolumnie wypisała wszystkie swoje reakcje na zachowania Billa. Napisz co TY robisz w odpowiedzi na jego zachowanie, jak się zachowujesz. To było bardzo brutalne i bardzo trudne zadanie – o wiele trudniejsze, niż opis dobrych stron mojego męża. Pamiętałam kilka jego zalet i mogłam je opisać, ale nigdy nie myślałam o samej sobie. Wiedziałam jednak, że mama się nie odczepi, dopóki nie skończę, zaczęłam więc pisać: Obrażałam się, złościłam, krzyczałam irytowałam. Było mi wstyd za niego, wstydziłam się być obok. Robiłam z siebie ofiarę i męczennika, manipulowałam emocjami i starałam się wzbudzić litość do siebie. Chciałam być żoną kogoś innego. Nie rozmawiałam z nim (zamykałam się w sobie i karałam Billa milczeniem). Uważałam, że jestem dla niego za dobra (że Billy nie jest mnie godny). Lista wydawała się nieskończenie długa. Gdy wypełniłam już całą kolumnę, mama wzięła kartkę i nożyczki. Następnie przecięła kartkę wzdłuż pionowej linii. Lewą kolumnę mama zmięła i wyrzuciła do śmieci, a prawą połowę kartkę wręczyła mi i powiedziała: - Rebecko, zabierz tę listę do domu. Zastanów się dzisiaj nad swoimi zachowaniami. Niech dziecko zostanie u nas na noc. Jeżeli uczciwie zrobisz to, o co cię proszę i nadal będziesz chciała odejść od Billa, to tata i ja zrobimy wszystko, żeby ci pomóc. Zostawiłam rzeczy i syna u rodziców i wróciłam do domu. Siedziałam na kanapie ze swoją połówką kartki. Było mi ciężko uwierzyć, że tak właśnie wyglądały moje zachowania, gdy nie miałam przed oczami spisanych irytujących nawyków męża. Lista wyglądała strasznie. Czytałam bez końca spis haniebnych metod, rozwalających reakcji i miałkich, niskich zachowań. Spędziłam następne parę godzin, prosząc w duchu męża o wybaczenie. Modliłam się o siłę i mądrość, by dokonać tych zmian, których dokonać musiałam. Nie potrafiłam zrozumieć, jak to się stało, że zrobiłam z siebie pośmiewisko. Nie umiałam już przypomnieć sobie listy grzechów Billa – do tego stopnia była ona absurdalna. Na tej liście nie było nic niemoralnego ani strasznego. Czyżby moje serce na tyle oślepło i stwardniało, że przestałam zauważać fakt posiadania naprawdę dobrego męża – nie doskonałego, ale dobrego? Przypomniałam sobie, jak 5 lat temu złożyłam Billowi przysięgę. Przysięgałam kochać go w zdrowiu i w chorobie, być z nim w radości i w smutku. Obiecałam to wszystko Billowi w obecności mojej rodziny i przyjaciół. Pomimo złożonej świętej obietnicy, byłam jednak gotowa porzucić go dziś rano z powodu tych drobnych, irytujących mnie, czynów. Wsiadłam do samochodu i pojechałam z powrotem do moich rodziców. Nie mogłam uwierzyć, że czuję się znakomicie, w odróżnieniu od mojej pierwszej wizyty kilka godzin temu. Teraz czułam spokój i wdzięczność. Gdy zabierałam syna, przeraziłam się, że o mały włos zmieniłabym dramatycznie całe jego życie. Z powodu swojego drobiazgowego czepialstwa i przewrażliwienia pozbawiłabym go możliwości codziennego spędzania czasu ze wspaniałym ojcem. Naprędce podziękowałam mamie i wyskoczyłam z domu rodziców, żeby zdążyć rozpakować rzeczy przed powrotem Billa".
Rebeca Serbe.


W Pracowni Psychoedukacji z Szczecinie można skorzystać z porad małżeńskich i terapii par i małżeństw - tel. 509 60 40 06

środa, 30 października 2013

Krok pierwszy: konsultacja

Od czego zacząć? Co może zrobić para, która nie radzi z kryzysami. W związku powtarzają się wciąż te same bolesne sekwencje wydarzeń, ludzie się ranią, zamykają, wycofują, cierpią... Może warto pójść na konsultację? Czym jest konsultacja? Konsultacja to jeszcze nie terapia. Na konsultacji psychoterapeuta ocenia, czy wspólne sesje terapeutyczne są w tym momencie przydatne, oraz czy mają sens dla pary. Zmiana powinna nastąpić za równo u jednej, jak i u drugiej osoby. Profesjonalista nie przyjmie na terapię pary, w której tylko jedna osoba (a tym bardziej obie) nie widzą potrzeby własnej indywidualnej zmiany. Urealni także parę, w której jedno z partnerów lub oboje stawiają sobie nierealne, nierzeczywiste cele - np. żona chce żeby wycofany, powściągliwy mąż zmienił się nagle w wylewnego i pełnego emocji adoratora.


Z jakimi problemami pary zgłaszają się na konsultację/terapię? Terapia par to szansa dla związków, które: - przeżywają kryzys (np. zdrady, oddalenie się od siebie, kłopoty z porozumiewaniem się, ujawnianiem uczuć, oczekiwań, potrzeb), - chcą zmniejszyć wpływ rodziny pochodzenia i osób trzecich na związek np. zbytniego podporządkowania się partnera własnym rodzicom, - mają poczucie, że przeszłe związki mają nadal zbyt duży wpływ na obecną relację, - przeżywają zmiany (np. urodzenie dziecka,dorastanie dzieci, odejście dzieci z domu, podjęcie lub utrata pracy przez jednego partnera), - przeżywają dyskomfort, niepowodzenia i komplikacje w związku, - rozważają czy zostać razem, czy się rozstać i chcą podjąć właściwą decyzję, - budują kolejny związek i chcą, by był lepszy niż poprzedni, - nie doświadczają satysfakcji i wzajemnej bliskości wynikającej z życia seksualnego, - znają smak burzliwych kłótni, nie mogą znaleźć kompromisu w nieporozumieniach i wzajemnym krzywdzeniu się, - nie wiedzą jak o swojej decyzji np. rozwodu poinformować najbliższą rodzinę, jak rozmawiać z dziećmi aby ograniczyć ich cierpienia, - wiedzą co to niepokój, samotność i niezrozumienie, - przeżyły traumatyczne sytuacje np. śmierć bliskiej osoby, poważne straty materialne, - zaznały goryczy zdrady, zazdrości, braku zaufania.


Proces uzdrawiania związku bywa bardzo bolesny i trudny dla obojga. Psychoterapia obnaża bowiem te obszary, które wolelibyśmy utrzymać w ukryciu, nie widzieć ich i nie uświadamiać ich sobie. Wolelibyśmy nie wracać do przeżyć, determinujących nasze obecne, trudne zachowanie. Terapeuci mogą pomóc parze osiągnąć lepszy poziom porozumienia. Zdarza się też, że pary po terapii rozstają się w zgodzie i we wzajemnym szacunku, bez rozgrywania wrogości i nienawiści. Czy to sukces, czy porażka? W rezultacie konsultacji bywa także podjęta decyzja aby każde z małżonków oddzielnie popracowało nad sobą, głębiej zrozumiało swoje potrzeby i uczucia, a potem dopiero spięło to klamrą wspólnej terapii. Wówczas terapeuta proponuje podjęcie terapii indywidualnej poprzedzającej terapię diady małżeńskiej.

 Wszystkie pary zainteresowane wstępną konsultacją zapraszamy do Pracowni Psychoedukacji w Szczecinie, tel. 509 40 60 06.

poniedziałek, 28 maja 2012

Szkolenie - poznawczo behawioralna terapia par - psychoterapeuta - Szczecin

Szkolenie dokształcające dla terapeutów „Poznać i zrozumieć swój związek: poznawczo-behawioralna terapia par i małżeństw”
Pracownia Psychoedukacji zaprasza na szkolenie które przeprowadzi specjalistka – dydaktyk i psychoterapeutka mgr Agata Engel z Warszawskiego Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej.
Szczegóły dotyczące warsztatu: - Termin: 16-17 czerwca 2012 - Czas jednego warsztatu: 16 godzin -Godziny warsztatu: 9:00 - 16:30 w tym przerwa na obiad - Miejsce warsztatu – Szczecin Pracownia Psychoedukacji ul. Jagiellońska 37 - Kameralna grupa maksymalnie 13 osób - Koszt dwudniowego warsztatu: 650: Organizatorzy zapewniają: - Wydanie imiennych Certyfikatów uczestnictwa w warsztacie wystawionych przez Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej w Warszawie. - Pizza lunch w przerwie
SYLLABUS: Temat warsztatu „Poznać i zrozumieć swój związek: poznawczo-behawioralna terapia par i małżeństw”Cele szkolenia 1. Uzyskanie bogatej wiedzy teoretycznej (w odniesieniu do przykładów praktycznych) na temat poznawczo-behawioralnej terapii par. Przegląd technik poznawczych w pracy z parą i ich praktyczne ćwiczenie. • Para, związek – definiowanie. • Z empatią: Pary w kryzysie - bolesny proces psychoterapii. Wykorzystanie technik kognitywnych również dla umacniania dobrze funkcjonujących związków. • Małżeński taniec” – Pierwsze spotkanie z parą. Rozpoznanie. Osobowość partnerów (problemy osobowościowe). Ustalanie planu terapii. • Terapeutyczne porozumienie/przymierze – szczególne uwzględnienie kontraktu, jasne zasady, partnerska relacja jako podstawa pracy w terapii poznawczo-behawioralnej • „Trzy poziomy poznawcze – myśli automatyczne – ukryte założenia – schematy/ założenia elementarne (core believes ). • „Rozbrajamy kajzerkę”: nazywanie myśli, poznawanie uczuć, reakcji ciała i śledzenie zachowań obojga/obu partnerów/partnerek. Szczególne ukierunkowanie terapii poznawczo-behawioralnej, m.in: • Dysfunkcyjne przekonania (modyfikacja sposobu myślenia z szacunkiem dla emocji – analiza dowodów potwierdzających i negujących przekonania) • Ukryte przekonania – historia rodzin pochodzenia partnerów • Wzajemne oczekiwania i ich ujawnianie. • Smutek czy gniew? Lęk czy złość? - Poznawanie emocji ukrytych w diadzie. • Zniekształcenia poznawcze, np - nierealistyczne oczekiwania, błędne atrybucje , NAT’s (negatywne automatyczne myśli) – przekształcanie i testowanie myśli automatycznych; myśli alternatywne • Szczególne problemy przy dodatkowych obciążeniach medycznych. • Psychoedukacja i nauka samodzielnej kontroli destrukcyjnych interakcji przez parę. Skupienie na bieżących problemach. 2. Poznawcze aspekty treningu komunikacyjnego.3. Krok po kroku: Poznanie struktury poznawczej terapii par z uwzględnieniem sytuacji specjalnych (np. sytuacje kryzysowe, zdrada, przemoc, choroba, rozstanie). Przekształcanie obszarów problemowych z użyciem narzędzi terapii poznawczej.4. Możliwość licznych ćwiczeń praktycznych • analiza przypadków klinicznych, • wspólne oglądanie materiałów źródłowych wraz z grupową dyskusją, • ćwiczenia praktyczne w parach lub podzespołach wybranych/licznych elementów prezentacji teoretycznej
Korzyści z uczestnictwa: Uzyskanie bogatej wiedzy merytorycznej na temat terapii poznawczo-behawioralnej dla par i małżeństw. Nabycie i przećwiczenie praktycznych umiejętności terapeutycznej pracy poznawczej z parą/małżeństwem. Zapoznanie się z bogatym materiałem klinicznym i możliwość ćwiczenia na przykładach praktyki klinicznej. Metody prowadzenia warsztatu: • Wykład/prezentacja, • Studium przypadku/ przykłady z praktyki klinicznej • Ćwiczenia w podgrupach i parach, • Wspólna analiza materiałów, • Prezentacja audiowizualna, • Aktywna dyskusja
Odbiorca szkolenia: Osoby pracujące psychologicznie i terapeutycznie z parami/małżeństwami. Psychologowie i psychoterapeuci, pracownicy ośrodków socjoterapeutycznych. Zakres warsztatu Podczas szkolenia uczestnicy zapoznają się z bogatą teorią dotyczącą terapii poznawczo-behawioralnej par i małżeństw. Poznają aspekty teorii i praktyki kluczowe dla tego nurtu terapeutycznego. Poznają liczne narzędzia terapeutyczne wykorzystywane podczas pracy poznawczo-behawioralnej. Prześledzą wszystkie etapy procesu terapeutycznego i jego strukturę. Przyswoją zasady kontaktu i kontraktu terapeutycznego. Praktyczne doskonalenie umiejętności: Uczestnicy wezmą udział w licznych ćwiczeniach pozwalających praktycznie zweryfikować i ugruntować wiedzę merytoryczną. Dzięki szkoleniu Uczestnicy będą mieli możliwość teoretycznego i praktycznego przygotowania się do podjęcia profesjonalnej poznawczo-behawioralnej pracy terapeutycznej z parami/małżeństwami i nabycia umiejętności poprowadzenia jej od pierwszej do ostatniej sesji (- przy konieczności dalszego ugruntowania wiedzy i pogłębionych ćwiczeń pod opieką superwizyjną. Zapisy: kontakt@pracownia.org